wtorek, 25 sierpnia 2009

Witamy w geosieczkarni

To o co wlasciwie chodzi w Nachıczewanie? Jako, ze dotarlismy na miejsce, nalezaloby sie pare slow wyjasnienia. Po co, jak tam i co tam. Liczylismy troche na to, ze zdobedziemy te niezbedne informacje od mıeszkancow, ale oni sami nie bardzo wiedza. Bo po tureckiej stronie granicy wzdychaja tesknie: "Ach Nachiczewan, ach jak to u nas.", a juz u siebie pytaja przyjezdnych:
- Co robicie na tej zapomnianej przez Boga ziemi?

Zapytal nas o to w nienagannym rosyjskim starszy pan w Culfie. Culfa lezy nad iranska granica, ale prawde mowiac w Nachiczewanie wszystko lezy nad jakas granica, strefa pograniczna, lub - wyjatkowo - w poblizu otwartego przejscia. Culfa, miescina na poludniu republiki nalezy do tej trzeciej kategorii. Mozna tu przedostac sie pociagiem lub autobusem do ojczyzny Chomeiniego. I chyba nic poza tym nie pozostaje do roboty w skupisku niskich domow otoczonych kamiennymi murami i oplecionych zoltymi rurami z gazem. Nawet jednak, jesli uznamy, ze Bog o Culfie zapomnial, to zostawil jednak wlaczone ogrzewanie. Albo jakies wielkie zelazko. Odpowiedz na pytanie starszego pana wyrzucilısmy z pluc strumieniem goracego powietrza, prosto w 40 stopniowy, pylisty upal.

- Ogladamy sobie.

No bo co tu innego madrego powiedziec? Noe to mial dobrze, bo po zejsciu z Arki w Nachiczewanie nikt mu pewnie nie zadawal takich pytan. Ale patriarcha lezy od dawna w grobie-mauzoleum w stolicy, a grob od jego smierci zdolano juz kilka razy zburzyc i odbudowac. Ostatni raz w 2006 roku. A wiec doszlismy juz do tego, ze w Nachiczewanie sie burzy i wznosi. Dosc czesto, bo historia calego regionu tworzy krwawa koronke trupow*. Trupy sa ormianskie, otomanskie, perskie, azerskie... Panowanie nad tym skrawkiem ziemi zmienialo sie wielokrotnie. Niespkojny duch miejsca dal o sobie znac podczas rozpadu Zwiazku Radzieckiego. Nachiczewan byl pierwsza republika, ktora oderwala sie od sowieckiego imperium, wyprzedzajac takze swoja macierz, czyli Azerbejdzan. A ostatecznie zostala jego eksklawa. Miedzy eksklawa a stolica w Baku lezy Gorski Karabach - formalnie ormianskı, choc wedlug Azerow tylko okupowany przez Ormian od czasow wojny w 1994 roku. "Wojna" i "wojsko" to slowo klucz w Nachiczewanie. Tej pierwszej poswieca sie mauzolea, do tego drugiego idzie tu kazdy mezczyzna. Na wypadek, gdyby stare spory odzyly. Chociaz wlasciwie one nigdy nie przymieraja, a co wiecej obudowywane sa prawdziwymi legendami. W kazdej bibliotece stoi polka ksiazek opisujacych "ormianskie zbrodnie".

- Wiecie jaki kraj jest największym eksporterem organów na świecie? Armenia! - z przejęciem opowiadał nam Vugar - nasz anglojęzyczny "anioł stróż" z nachiczewańskiego uniwersytetu. Jego praca sprowadzała się do spacerowania z nami po stolicy republiki i zniechęcaniu do wyjazdów poza nią. - Ormianie zabijają azerskich jeńców i wycinają im serca, wątroby. To bandyci i marionetki Rosji - wpajał nam wiedzę młody aktywista, a oczy gorzały mu słusznym gniewem za szkłami okularów.

Zastanawiamy się, czy w azerskiej wersji Asterixa ulubionej kwestii głównych bohaterów nie przerobiono aby na "Ale głupi ci Ormianie!". A mnie kołacze się jeszcze w pamięci obrazek z drugiej strony barykady.

Ormiańskiemu taksówkarzowi, z którym jechałem rok temu przez ulice Erewania też gorzały oczy. Tuż za granicą rozkręcała się właśnie wojna rosyjsko-gruzińska.

- Saakaszwili to chory człowiek! Putin to wielki mąż stanu, wreszcie zrobi porządek na Kaukazie. Wreszcie jakiś mądry przywódca! Nie to co Jelcyn, on to Niemcy sprzedał, Polskę sprzedał Amerykanom.

Morał? Nikt na Zakaukaziu nie ma monopolu na pieprzenie od rzeczy. Ale też w każdej głupocie tkwi ziarno faktu. Przy całej nienawiści i fantastycznych oskarżeniach Azerów, trudno zaprzeczyć ścisłym związkom Moskwy z Armenią. A chyba nikt nie wyrządził w ostatnim wieku Zakaukaziu tyle krzywdy co Moskwa, umiejętnie realizująca zasadę "dziel i rządź". Podzieliła Azerbejdżan na dwoje, odegrała swoją rolę w konflikcie o Karabach, odarła Gruzję z dwóch kawałków ziemi, a po drugiej stronie gór rozjechała czołgami Czeczenię. Nachiczewan jest w tej geopolitycznej sieczce ziemią pozostawioną nieco na uboczu. Dla Europejczyka praktycznie nieznaną. Pewnego wieczoru zaczepił mnie w kafejce internetowej opalony po pustynnemu chłopak:

- Skąd jesteś?
- Z Polski.
- Turysta?
- No turysta.
- Ej, ale wiesz, że tu nikt nie przyjeżdża?




*Prawa autorskie do "krwawej koronki trupow" posiada obecnie rodzina Melchiora Wankowicza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz